Historia skarpetek paterns

autorka: Kasia

Dawno dawno temu... za górami, za lasami, mieszkały siostry Kasia i Iza, które chciały zrobić kolorowe skarpetki z wełny merino.

Dokładnie tak powinna zaczynać się ta opowieść. Wystąpią w niej krasnoludki, dobre wróżki, złe zaklęcia i czekolada zmieniająca się w skarpetki! Zapraszamy!

Na początek szybkie kalendarium: nasze social media zaczęłyśmy prowadzić we wrześniu 2017 roku. Start sprzedaży ogłosiliśmy 1 lutego 2018 roku. A nad skarpetkami pracujemy od marca 2018. Tak wiemy, od tej daty minęły 3 lata! I my dopiero teraz mamy dla Was skarpetki z wełny merino.

Krasnoludki

Wełniane ubrania i dodatki produkuje się zasadniczo w trzech kolorach: czarnym, szarym i brązowym. Jeśli ciekawi Was czemu, zapraszam do tego tekstu: Kolorowe ubrania z wełny merino.

My od początku chciałyśmy pokolorować merynosowy świat.

Plan był ambitny. Zamarzyły nam się skarpetki we wzory, takie jak nasze wzorzyste ubrania.

Po rozesłaniu setek maili okazało się, że nikt nie chce zrobić dla nas skarpetek. Jeśli wydaje Wam się, że hasło "klient nasz pan" obowiązuje w świecie produkcji, to grubo się mylicie. Mała firma, taka jak nasza, musi się naprawdę prosić i starać o to, żeby ktoś zechciał dla niej coś wyprodukować.

W Polsce okazało się to niemożliwe.

Z bólem serca rozpoczęliśmy poszukiwania u naszych ulubionych południowych sąsiadów, czyli w Czechach. Tam sprawa była prostsza! Szybko nawiązaliśmy współpracę i przyjechały do nas pierwsze prototypy naszych skarpetek. Były piękne! Ale szybko okazało się, że nie są wełniane, że to tylko próba koloru i wzoru, a skarpetki z docelowego materiału przyjdą do nas później. Przyszły, ale niestety nie odpowiadały naszym wyśrubowanym standardom.

Złe zaklęcia

Mijały kolejne lata, a my co jakiś czas wracaliśmy do tematu nawiązując rozmowy z kolejnymi firmami. Wróciliśmy do polskiego rynku coraz bardziej przywiązane do tego, że wszystko w naszym sklepie ma być produkowane w Polsce. Bez żadnych kompromisów.

Kiedy pisałam maile do polskich skarpetkowych producentów, wszyscy odpisywali mi to samo:

“Nie z wełny merino nie robimy.”

“Możemy zacząć robić, ale minimum to 7 tyś par.”

To nie są ilości realne do przerobienia przez taką małą markę odzieżową, jak nasza.

Dobra wróżka

I teraz uwaga, bo będzie szybka nota biograficzna:

Rdzeniem paterns są dwie siostry: ja, Kasia, maluję wzory i częściej widzicie mnie w naszych social mediach i Iza, która jest muzykiem. I to właśnie Iza w Beskidzie Niskim, pod piękną jabłonką, znalazła nam wytwórcę skarpetek! A nawet znalazł się on sam, okazał się bowiem znajomym sprzed lat z akademii muzycznej, który przejął rodzinną wytwórnię skarpetek!

I tak oto, w rodzinnym niemal gronie, w końcu mamy skarpetki z wełny merino. Zapakowane jak czekolada w piękne opakowania, które nadają się idealnie na prezent. Żeby było jeszcze bardziej rodzinnie, opakowanie zaprojektowała moja przyjaciółka z liceum, Kaja Nosal z Onto Studio, a wydrukowane zostały w drukarni jej mamy. Tak najbardziej lubimy pracować!

Czy będą...

Te trzy lata zweryfikowały nasze marzenia i wiemy teraz znacznie więcej o produkcji i o wprowadzaniu towaru na rynek. Dlatego zaczynamy od klasyków, ale to dopiero początek! Piszcie koniecznie, jakie kolory i rodzaje skarpetek chcielibyście u nas kupić! Bo trafiliśmy na super produkcyjnego partnera i chcemy ten temat dla Was rozwijać.


Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów