paterns stories

PREZENTOWNIK 2018

Wigilia zbliża się wielkimi krokami dlatego bez zbędnych wstępów przedstawiamy Wam nasz prezentowy pomocnik.

Przeczytaj więcej

PODSUMOWANIE 2018 ROKU

To będzie długi post, bo to był długi rok!

To pierwszy rok, który spędziliśmy razem z Wami, naszymi klientami. Były pierwsze zakupy, pierwsze paragony, faktury, wymiany, zwroty i reklamacje! Chyba najważniejsze jednak, że ze wszystkich tych sytuacji wyciągamy wnioski i rozwijamy się dalej. A wy, podsumowujecie ten rok raczej na plus czy na minus?


Przeczytaj więcej

SIOSTRA

Chciałam starszego brata! Naprawdę bardzo marzyłam o mądrym, cierpliwym, silnym starszym kompanie do zabaw. Żeby mógł mnie podsadzić gdy nie mogłam dosięgnąć do półki, albo gdy trzepak był za wysoki. I żeby zamiast mnie rozmawiał z tymi większymi dziećmi w przedszkolu, które zabierały mi kredki, akurat te najbardziej potrzebne… I powtarzałam mamie, że rodzeństwo musi być starsze, bo młodsze nie ma sensu i raczej kojarzy się z utrapieniem… Ale mama się uparła, że nie da się starszego i że na pewno będzie fajnie i że malutkie będzie i śliczne i w ogóle.

Przeczytaj więcej

ZACHWYTY

No to pojechaliśmy na wakacje. Rodzinnie, Mała, Maciej i ja. Koty zostały pod czujną i troskliwą opieką mojej siostry. A my z radością w sercach i uśmiechami na ustach zapakowaliśmy się do naszego samochodu i ruszyliśmy w drogę. Po około pół godziny wydostaliśmy się z naszej dzielnicy, teraz tylko cztery kolejne i już za godzinę będziemy na obwodnicy. Stamtąd jedyne 5 godzin jazdy i już będziemy nad morzem. No nic to, przy naszym pozytywnym nastawieniu i rekordowym poziomie tęsknoty za wolnymi leniwymi dniami, nic nie będzie w stanie zepsuć nam wakacji, żadne korki, żadne beznadziejne drogi, choćby nawet miały więcej dziur niż asfaltu...

Przeczytaj więcej

Sąsiedztwo

Jest na tym świecie grupa ludzi, która marzy o wyprowadzeniu się na wieś, z dala od miasta, zgiełku i pośpiechu. Wielu z nich nigdy tego nie dokona z różnych względów i marzenie pozostanie po prostu na zawsze marzeniem. Inni zrobią to, pomieszkają na prowincji jakiś czas, a potem stwierdzą, że to nie dla nich bo realia minęły się z tym, o czym marzyli i wrócą do starego życia. Są też tacy, którzy spełnią swe marzenie i zostaną mieszkańcami wsi na amen, wrosną w nową ziemię jak w swoją i będą tam żyć po grób. Jeśli los nie spłata nam figla to śmiem twierdzić, że zaliczamy się do tej ostatniej grupy. Jednak żeby nie było łatwo to inne figle były po drodze i dziś będzie właśnie o nich.

Przeczytaj więcej

Lofoty

Dużo się u mnie ostatnio działo, od osobistych zawirowań, poprzez zupełną zmianę stylu życia, po nową pracę i przeprowadzkę. Dlatego pod koniec lipca z wielką ulgą wsiadłam do samochodu znajomych i podczas trwającej 40 godzin podróży czułam coraz większą ulgę i wewnętrzną pustkę. Tak jakby całe wypełniające mnie zmęczenie i niepokój ostatnich miesięcy zostawały gdzieś daleko z tyłu. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, co wypełni po nich miejsce…

Przeczytaj więcej

W poszukiwaniu grupy wsparcia

Aby być uczciwą przyznam, że do napisania tego posta zainspirował mnie facebook a w zasadzie profil pewnego pana, który często pisze i promuje to, co dzieje się w Beskidzie Niskim, gdzie mam zaszczyt mieszkać. Tym razem ów człowiek napisał o pewnej przypadłości, z którą się utożsamiam i mam wrażenie, że wielu z Was ma ten sam problem. Ową przypadłością jest uzależnienie od grzybobrania. Gdy pojawia się wysyp grzybów, człowiek zaczyna zachowywać się irracjonalnie. Osobiście potrafię być na grzybach nawet 3 razy dziennie. Nie… nie mam wcale tak dużo czasu. Tak… zaniedbuję w związku z tym wiele innych obowiązków. Nie… nie mam wyrzutów sumienia… Tak… lubię mój nałóg i nie … nie zamierzam z nim walczyć.

Przeczytaj więcej

STARE ZABAWKI

Urodziłam się na początku lat 90 w zabawkowym szale i ogólnym dobrobycie. Miałam starszą siostrę, po której dostałam masę najróżniejszych zabawek. Lalki barbie, lego i  mnóstwo maskotek... nigdy jednak nie wykazywałam nimi większego zainteresowania, a moimi ulubionymi zabawkami zawsze były te wykonane własnoręcznie.

Przeczytaj więcej

Pastewna dziewczyna i Zero Waste

W rodzinie nazywają mnie pastewną dziewczyną, bo najchętniej żywiłabym się tylko pietruszką, marchewką, burakiem i selerem. Pastewniaki jak pieszczotliwie nazywam miks moich ulubionych składników odkryłam którejś zimy, kiedy okazało się, że nie jem warzyw prawie w ogóle, bo bezsmakowe pomidory i szklarniowe ogórki z plastiku jakoś nie trafiają w moje serce, podobnie jak zafoliowana sałata.

Przeczytaj więcej

Zakliknięcie

Miało być o analizie każdego z pomysłów, o których pisałem poprzednio, ale tylko zasygnalizuję, że zarówno warsztat, jak i bajki uznaliśmy za pomysły równie dobre, co mało skalowalne. W genach mamy chęci podbijania świata, więc trzeba było niestety porzucić te dwa pomysły, przynajmniej tymczasowo. Dodatkowo, w momencie gdy padł pomysł marki odzieżowej i Kasia powiedziała 3 zdania na temat wizji, to już wszyscy wiedzieliśmy, że to będzie to.

Przeczytaj więcej

​Lepiężnik i oskoła czyli teraz "wychodzę na pole".

Jadąc pewnego dnia pociągiem kolei małopolskiej zobaczyłam na odwrocie biletu hasło reklamowe, które brzmiało „Jestem z Małopolski, wychodzę na pole”. Fajne prawda? Lokalny patriotyzm cenię od zawsze. Zapewne wiele osób wie, że Małopolanie właśnie  wychodzą na pole a generalnie reszta Polski wychodzi raczej na dwór. Nie będziemy się teraz zagłębiać w tajniki językoznawstwa ani porównywać gwar i dialektów. Nie jestem ekspertem więc nie będę wkraczać na obce mi grunty. Prawda jest jednak taka, że odkąd przeprowadziłam się na wieś, język jakim się posługuję, nie tylko się nieco zmienił ale także wzbogacił o nowe, nieznane mi wcześniej słowa. Co za tym idzie, zapoznaję się z pojęciami, które pragnę zgłębiać nie tylko na poziomie słów ale chcę poznawać się z nimi niemalże twarzą w twarz.

Przeczytaj więcej

Buraczane mufinki

Mój Plan na zaangażowanie się w tworzenie bloga był zgoła inny. Chciałam napisać Wam baśń o naszym biznesie. Stwierdziłam jednak, że skoro Maciek w swojej serii opowiada Wam o biznesowym aspekcie tego, co tworzymy, to ja mój „baśniowy” pomysł odłożę na półeczkę.

Zainspirowana ostatnim postem Marleny o marzeniach, postanowiłam spełnić jedno ze swoich marzeń i w tym miejscu podzielić się z Wami swoimi kulinarnymi podróżami w postaci malarskiego bloga kulinarnego :).

Przeczytaj więcej

​JAK SKUTECZNIE ZŁAPAĆ BZIKA? (konkretnie...merino bzika)

Łapać można bzika za ogon, za uszy, za kołnierze...są też techniki “na logikę”, “na poważnie”, “na trochę” oraz typowe wpadki - przypadki, jak u nas ;-) Rodzinny bzik na punkcie wełny dał się złapać przy okazji, rozprzestrzenił się i wrósł w nasze życie szybko i bezboleśnie. I właściwie to bardziej on złapał nas niż my jego. 

Przeczytaj więcej

Dlaczego Rodzicielstwo Bliskości* nie działa?

Pamiętam, kiedy jako świeżo upieczona mama dorwałam pierwszą z wielu na naszym rynku książek w nurcie Rodzicielstwie Bliskości i Porozumienia bez Przemocy. To było dla mnie jak objawienie! Było tam wszystko, co mogłabym określić jako szczyt marzeń mojej relacji z córką!  Empatia, ufność, niedyrektywność, podążanie za dzieckiem, ufanie jego potrzebom, nie naruszanie jego granic, odwoływanie się do potrzeb, uświadamianie sobie swoich własnych.

Przeczytaj więcej

O spełnianiu własnych marzeń…

Na początek będzie o spełnianiu własnych marzeń, a w zasadzie, o realizacji planów. Marzeniami bowiem, możemy sobie żyć w małej i przytulnej strefie swojej wyobraźni. Tam nikt nie zagląda. Tam możemy sobie rozmyślać o rzeczach i sprawach mniej lub bardziej realnych. To jest tylko nasze, i jeśli do końca życia pozostanie w tej strefie, to jest szansa, że nikt nigdy się o tym nie dowie. A szkoda!

Przeczytaj więcej

Początek

Wszystko co „paternsowe” zaczęło się nam na wiosną 2016. Kasia pracowała wtedy na 2 etaty. Na pierwszym jako interior designer w Korpo, a na drugim jako studentka ostatniego roku malarstwa, kończąca swoją pracę dyplomową – swoją drogą temat i zakres tej pracy zasługują na osobny wpis, który obiecuję popełnić w niedalekiej przyszłości. W każdym razie, rozmach tego dyplomowego projektu korespondował z całokształtem kasiowego zaangażowania we wszystko, czym się kiedykolwiek zajmowała. Dawała i daje z siebie wszystko, po prostu.

Przeczytaj więcej

Na dzień dobry!

Cześć i czołem! Bardzo się cieszę, że spotykamy się na naszym blogu. To nasz pierwszy i póki co, jedyny blog. Powstał z potrzeby podzielenia się spostrzeżeniami na temat otaczającego świata i historiami, w których przyszło nam uczestniczyć. Piszę w liczbie mnogiej, bo jest nas - twórców bloga - całkiem sporo i mamy nadzieję, że będzie nas z czasem przybywać.

Przeczytaj więcej

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów